hurtownia kosmetyczna |Wieże |Katalog

Poruszyli się nerwowo

Depresja |Biuro rachunkowe Gdańsk |domy opole

„Poruszyli się nerwowo i jednocześnie zawołali
— To był duch, tuan, duch Wielkiej Białej Śmierci! Baliśmy się. Wiemy...
— Co wiecie — Aird nie miał zamiaru stawiać tego pytania, wymknęło się jak gdyby bez jego woli, jakby chciał wygrać na czasie. W rzeczywistości jednak wiedział, o czym ci dwaj mówili. Niewielu było ludzi w Borneo, którzy posiadaliby większą wiedzę o prawach i wierzeniach tubylców niż Aird lub ktprzy mieli więcej uznania dla tubylczych słabości.
— No więc, co wiecie — powtórzył. Tym razem głos Airda brzmiał łagodniej.
Piut postąpił parę kroków naprzód. Stanowisko wodza predestynowało go do zabrania głosu. Otworzył usta, lecz nie powiedział ani słowa. Nagle przyłożył obie dłonie do piersi i zachwiał się. Aird skoczył, sierżant podbiegł do wodza, lecz za późno. Piut upadł na twarz. Sierżant obrócił wodza na plecy. Aird spojrzał w wykrzywione nie do poznania oblicze, na sczerniałe usta — i klęknąwszy przyłożył dłoń do serca Piuta.
— Nie żyje — powiedział. — Na Boga, nie żyje!
Czy to był strach, czy...
Ostatnie słowa zgasły w głośnym dźwięku gongu wybijającego godzinę siódmą. Na maszt stacji wciągnięto flagę. W wiosce budzili się ludzie. Z baraków dochodził płacz niemowlęcia. Potem, jak to często bywa, nastąpiła chwila ciszy. Oczy Airda i sierżanta spotkały się. Sierżant zasalutował i odszedł. Aird udał się do drugiego pokoju, by nie patrzeć na wykrzywioną twarz i sztywniejącą postać.“(13)

<<<< Wyszły razem Wyszedł | Urodził się w Moskwie >>>>

catering warszawa |Bukmacher |kominy